poniedziałek, 4 lipca 2011

Copa America w Argentynie, faworyci zawodzą, goli jak na lekarstwo

 

            Od kilku dni w Argentynie odbywa się turniej Copa America, najważniejszy turniej piłkarski w Ameryce Południowej organizowany przez federację CONMEBOL. Faworytem do zwycięstwa 43. edycji tych rozgrywek jest gospodarz mistrzostw, Argentyna z genialnym Leo Messim na czele. Jak pokazały pierwsze spotkania, główni pretendenci do końcowego sukcesu czyli wspomniana wyżej Argentyna oraz Brazylia nie mogą lekceważyć teoretycznie słabszych drużyn.

          
Leo Messi zawiódł w spotkaniu z Boliwią


                 Mecz otwarcia odbył się na stadionie w La Placie, w którym skazywana na pożarcie Boliwia grała z zespołem Albicelestes. Podopieczni Sergio Batisty przeważali przez pierwszą część spotkania, ale do przerwy gole nie padły. Drugą połowę lepiej rozpoczęli Boliwijczycy i to oni niespodziewanie objęli prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Hjasmani Campos tam piłkę lekko trącił Rojas i futbolówka wpadła do bramki strzeżonej przez Sergio Romero. W tej sytuacji nie popisał się jednak Ever Banega, który powinien spokojnie wybić tę piłkę, która ślamazarnie leciała w kierunku krótkiego słupka. Wraz z kolejnymi minutami rósł napór oraz nerwowość w szeregach Argentyny. Albo świetne sytuacje marnowali kolejno Lavezzi , Tevez i Messi, albo świetnie bronił bramkarz Boliwijczyków. W 78. minucie musiał jednak skapitulować po kapitalnym strzale z powietrza wprowadzonego w drugiej połowie Kuna Aguero, który wykorzystał dośrodkowanie Nicolasa Burdisso. Argentyńczycy wciąż nacierali, ale nie udało im się już pokonać ponownie bramkarza rywali. Wynik 1:1 i wielka niespodzianka na początek mistrzostw. Po meczu niezadowolenia nie krył Leo Messi, który powiedział o drużynie rywali 
,,Zabarykadowali się, postawili autobus we własnym polu karnym i było nam bardzo ciężko"
Prawdę mówiąc, takie tłumaczenia bardziej znamy z gier psychologicznych Jose Mourinho i usprawiedliwień po przegranej walce z Klitschko przez Davida Haye'a

Walczący o piłkę Radamel Falcao
     
        W drugim meczu tej grupy Kolumbia skromnie 1:0 pokonała Kostarykę. Jedyną bramkę w meczu zdobył Adrian Ramos po podaniu pomocnika FC Porto, Freddy Guarina. Kolumbia z kompletem punktów prowadzi w grupie A. W następnej serii spotkań gospodarze zagrają z Kolumbią a Boliwia spotka się z Kostaryką. Mecze te odbędą się kolejno 6 i 7 lipca.

Neymar w pojedynku z dwoma obrońcami Wenezueli

                      W grupie B statystycy zajmujący się korygowaniem zmian w liczbie goli i punktów nie mieli zbyt wiele pracy, bo w obu spotkaniach tj. Brazylia-Wenezuela oraz Paragwaj-Ekwador gole nie padły i status quo zostało zachowane. Zwłaszcza remis w tym pierwszym meczu można uznać za dużą niespodziankę. Szanse na zdobycie bramki mieli zarówno Canarinhos jak i drużyna Cesara Fariasa. W decydujących momentach zawodzili jednak napastnicy obu drużyn albo świetnie bronili bramkarze. W 39. minucie spotkania Brazylii należał się rzut karny po tym jak zmierzającą do bramki piłkę, ręką zatrzymał obrońca Wenezueli. 5 minut później dobrą sytuację miała wschodząca gwiazda Canarinhos, Neymar. Jego strzał został jednak zablokowany. W 73. minucie niezłą okazję dla Wenezueli miał Arango, ale jego strzał z około 16 metrów minął bramkę Julio Cesara. Wynik 0:0 utrzymał się do końca spotkania i druga niespodzianka stała się faktem. Mimo wyniku należy podkreślić bardzo aktywną, choć często samolubną postawę młodziutkiego Neymara.

Cristian "Chucho" Benitez ( z prawej) często próbował cofać się po piłkę
   

                 W drugim spotkaniu tej grupy punktami podzieliły się reprezentacje Paragwaju i Ekwadoru. Obie drużyny miały swoje dobre okazje na zdobycie gola. Po bardzo ładnej, indywidualnej akcji gola powinien zdobyć Cristian "Chucho" Benitez, ale świetnie interweniował Justo Villar. Z drugiej strony swe okazje marnowali: Roque Santa Cruz, Barrios oraz Marcelo Estigarribia. Bardzo dobrze w bramce Ekwadoru spisywał się najstarszy uczestnik Copa America 2011 czyli Marcelo Elizaga, który w kwietniu skończył 39 lat. Obie drużyny do końca próbowały zmienić wynik spotkania, ale ani strzały Haedo Valdeza, ani Zeballosa nie odmieniły losów tego meczu. Następne mecze w tej grupie już 9 lipca



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz